2014 2012 2010

Guy Goffette

(ur. 1947 w Jamoigne w Ardenach). Poeta i prozaik belgijski. Mieszka i pracuje w Paryżu. Jest lektorem u Gallimarda. Był nauczycielem, księgarzem, wydawcą zeszytów poetyckich „Triangle” i „L’Apprentypographe”. Dużo podróżował. Jest laureatem trzynastu nagród poetyckich, belgijskich i francuskich, w tym Grand Prix Akademii Francuskiej za całokształt twórczości (2001) oraz Prix Goncourt za poezję (2010). Wydał dwadzieścia tomików poetyckich, za Éloge pour une cuisine de province otrzymał Nagrodę Wspólnoty Francuskiej w Belgii oraz prix Mallarmé 1989. Również autor powieści, opowiadań i esejów.

 

Do nagrody Europejski Poeta Wolności 2014 nominowany za: "Pożegnanie krawędzi" (2007).

 

 

 

Naszyjnik

 

Zrobić obchód płomieni, kiedy tym, co płonie
nie jest pochodnia martwego lasu, stary
bukiet róż, papiery bez historii,
niebo mało chętne do przywdziania popiołów,

 

lecz dom mnogich obietnic
– prowadzony dłużej niż jeden dzień, o
niestała, ty, która nigdy nie potrafiłaś znieść widoku
wzgórza mdlejącego w słońcu,

 

żeby nie zapragnąć jego zbocza w cieniu, jednym susem
dopaść tylnej strony, do jego pochyłości
zaprawić szlak swojego ciała – czy prowadzony był po to,
przyznaj, żebyś nie zdołała zerwać

 

naszyjnika płomieni, który dławi twoje serce?

 

 

Pożegnanie

 

Możesz schwytać morze za włosy
i potrząsnąć nim jak starym dywanem,
uśpić cały las, patrząc mu
prosto w oczy, uwiązać

 

wiatr na końcu sznura i wodzić go
na pasku, to łatwe, ledwie
dziecięca fraszka w pokoju słów
i oto świat w twojej kieszeni jest tylko

 

szklaną kulką, ale wymazać głoskę,
choćby jedną, z krzyku, jaki ona wydała,
kiedy paląc za sobą mosty
pozwoliłeś opaść na progu

 

jej zbielałej ręce, co to, to nie.

 

 

Jutro

 

Jutro jest zawsze jak owoc
zerwany z gałęzi: nazbyt zielony,
nie wypełnia dłoni, lecz odważa
ciężar wyrzutów sumienia, ciąży ten

 

zbędny kamyk na trakcie skradzionym
przygodzie, który w końcu się wyrzuca,
sięgając ponad ramieniem wiosny.
O kamyku na powrót w kieszeni

 

tego, kto nie odjedzie! Jutro,
jak wyspa rzucona w twarz
zakochanej, która tonie
we łzach, kiedy pod jej nogami

 

ziemia, łagodna i okrągła, obraca się na peronie.